Park Wrocławski 2015

Piękny słoneczny czerwcowy poranek, wyruszamy na wycieczkę rowerową do Parku Wrocławskiego w Lubinie. Trasa biegnie głównie lasami, co jest bardzo przyjemne w taki upał. Po dwudziestu paru kilometrach dojeżdżamy do Lubina ścieżką rowerową. Panuje tutaj niezwykła kultura jazdy: auta zatrzymują się, aby przepuścić rowerzystów! Chwilę wcześniej spotykaliśmy się z nagminnym wyprzedzaniem kolumny rowerzystów na łuku drogi. Ciekawe ile punktów za to policja daje;). Przybyliśmy do Parku Wrocławskiego. Przygotowani do tego, że po parku nie można jeździć rowerami, zsiadamy zdyscyplinowanie i wkraczamy do parku. Wyskakuje zdenerwowana strażniczka – nie wolno wprowadzać rowerów! Zaskoczony przyglądam się znakom i widzę wyraźnie: znak „zakaz jazdy rowerem” to rozumiem, ale skąd taka nadgorliwość, aby zakazywać prowadzenia rowerów po parku. Wózki z dziećmi, plecaki itp. są taką samą uciążliwością jak rowery – też będzie zakaz? Strażniczka na dowód, że ma rację pokazuje jakąś wydrukowaną kartkę, na której nie wiadomo kto napisał, że „nie wolno wprowadzać rowerów”. Jest to nadużycie prawa, ponieważ regulamin parku jednoznacznie mówi o „zakazie jazdy rowerami alejkami”. Regulamin jest prawem i nie można go zmieniać w zależności od tego, którą nogą wstanie strażnik. Postanowiliśmy podzielić grupę na zwiedzającą i pilnującą rowery i kolejna przykra niespodzianka: stojaki na rowery nie nadają się dla rowerów, są za wąskie. Myślałem, że czasy ignorancji i lekceważenia obywateli mamy za sobą. W drodze powrotnej zajechaliśmy w Raszówce do uroczego miejsca piknikowego pod nazwą „Bagienko”. Wstęp za darmo, pełna swoboda w poruszaniu się rowerem, pewnie, dlatego zastaliśmy wielu rowerzystów, którzy przyjechali całymi rodzinami. Można tam zamówić smaczne ryby. Polecamy to miejsce. Dzień w sumie był bardzo udany i przyjemny. Czekamy na następny wyjazd.